Polska edukacja w czasie pandemii – opinia nauczycieli

Czas pandemii to wielkie wyzwanie dla całego środowiska edukacyjnego, które musiało błyskawicznie dostosować się do nowych warunków pracy. O efekty tych zmian po ponad miesiącu nauczania zdalnego, zmianach jakie czekają naszą edukację oraz osobistych odczuciach na temat obecnej sytuacji zapytaliśmy cenionych w środowisku edukacyjnym nauczycieli, którzy na co dzień aktywnie uczestniczą w życiu społeczności nauczycielskiej.


Zyta Czechowska

Nauczycielka i pedagog specjalny w Zespole Szkół Specjalnych w Kowanówku, Nauczyciel Roku 2019, trener z zakresu TIK, współzałożycielka bloga edukacyjnego Specjalni.pl

1. Czy powiedzenie "chcieć to móc", trafnie oddaje mobilizację środowiska nauczycielskiego w ostatnich tygodniach?

Na to pytanie można odpowiedzieć dwubiegunowo, ponieważ i można i nie można. Wszystko zależy od tego co jest naszym celem i jakiego efektu się spodziewamy. Pospolite ruszenie, które wśród środowisk edukacyjnych w ostatnim czasie obserwujemy można błędnie odczytać jako sprawną odpowiedź na potrzebę sytuacji i płynne przejście z edukacji stacjonarnej na zdalną. Nauczyciele bez wahania przystąpili do zmiany formy nauczania. Ale czy wszyscy robią to poprawnie, czy uwzględniają potrzeby emocjonalne i możliwości sprzętowe oraz intelektualne uczniów? Myślę, że nie do końca.

Nie wszyscy nauczyciele pracowali dotąd z wykorzystaniem nowych technologii, nie mają też odpowiedniego, bezpiecznego sprzętu komputerowego. Potrzeba też czasu, aby uzupełnić swoje kompetencje cyfrowe i przekonstruować metodykę pracy na odpowiednią do zdalnej formy nauczania. Szkoły dopiero wdrażają bezpieczne rozwiązania chmurowe, które pomogą w prowadzeniu zdalnych lekcji. Wszystko wymaga czasu i uważności. Postarajmy się, aby w tym wszystkim nie zgubić istoty edukacji. Wbrew pozorom nie nauka i realizacja podstawy programowej nie jest teraz najważniejsza dla naszych dzieci. Nie skupiajmy się na ocenianiu, które i tak nie jest obiektywne, a raczej na docenianiu.
Zadbajmy o ich komfort psychiczny. Dla każdego dziecka, szczególnie w młodszym wieku szkolnym nowa, dotąd nieznana sytuacja, której skutkami może być zagrożenie zdrowia i życia może sprawić,
że towarzyszyć jej będzie lęk i poczucie zagrożenia. Nie zapomnijmy o uczniach potrzebujących wsparcia, pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Nie da się wszystkiego zorganizować zdalnie i w przeciągu dwóch tygodni. Nie wszyscy uczniowie mają możliwość nauki zdalnej, ponieważ brak sprzętu komputerowego, lub konieczność dzielenia się nimi z pozostałymi członkami rodziny i brak internetu ogranicza ich szanse na realizację zadań na miarę swoich możliwości. Dysproporcje w przyswojeniu wiedzy i rozumieniu nowego materiału, które powstaną w wyniku samodzielnej nauki będą tak duże, że nauczyciele po powrocie do szkoły i tak będą musieli pochylić się  nad tymi zagadnieniami i na nowo je omówić.

Niestety, póki co, efektem chaosu i nieprzygotowania szkół jest kilka godzin spędzonych codziennie na odrabianiu lekcji – tak wyglądała rzeczywistość większości rodzin w Polsce.

 

2. Jakie zmiany w polskiej edukacji może przynieść obecna sytuacja?

Wbrew chaosowi, który wdał się na początku naszych edukacyjnych poczynań, upatruję w tej trudnej sytuacji szansę na zmianę podejścia do edukacji. To okoliczności powodują przełomy, a nawet czasami głębokie zmiany. Mam nadzieję, że zarówno MEN, organy prowadzące jak i dyrektorzy szkół zrozumieją, że pandemia okazała się  testem nie tylko empatii, człowieczeństwa i zwykłej ludzkiej życzliwości, ale też jest papierkiem lakmusowym kompetencji cyfrowych nauczycieli, uczniów i stopnia przygotowania szkół do kryzysowych sytuacji. Jestem przekonana, że wpłynie również na realną ocenę stopnia wyposażenia placówek w sprzęt komputerowy i multimedia. Paradoksalnie mam nadzieję, że ta trudna rzeczywistość,
z którą musimy wszyscy każdego dnia się zmagać przyniesie w dziedzinie edukacji wiele dobrego.
Wpłynie z pewnością na zmianę podejścia wielu dyrektorów i nauczyciel  do cyfrowej szkoły.
Zmobilizuje do doposażenia placówek w odpowiedni sprzęt i rozpocznie okres prawdziwego rozwoju kompetencji przyszłości w naszych szkołach. Aby jednak tak się zadziało, nie możemy my, nauczyciele popełnić podstawowego błędu jakim jest niewłaściwe pojmowanie edukacji zdalnej. Nie mylmy nauczania zdalnego z przesyłaniem i zasypywaniem dzieci stertą nikomu niepotrzebnych zadań, interaktywnych ćwiczeń i prezentacji. Postawmy na kontakt, na relacje, na wplatanie elementów nauczania w takie właśnie aktywności. Nie dopuśćmy do tego, aby uczniowie i rodzice stracili zaufanie do nauczycieli do szkół i instytucji edukacyjnych. Postarajmy się, aby nowe technologie były naszym sprzymierzeńcem,
a nie stały się kolejnym powodem do obniżania rangi nauczycieli, ich negatywnego postrzegania
i deprecjonowania naszego statusu.

Nie da się przenieść nauczania stacjonarnego w skali 1:1 do przestrzeni cyfrowej, ponieważ metodyka nauczania zdalnego jest zupełnie inna. Wykorzystajmy ten moment, na to aby odejść od nauczania podającego, od wykładu, od serwowania uczniom gotowych treści na rzecz samodzielnej nauki, poszukiwania informacji, selekcjonowania i krytycznego myślenia. Nauczyciele zgłaszali dotąd, że nie mają czasu na rozwijanie pasji swoich uczniów, na poznawanie źródeł wiedzy,  uczenie sposobów uczenia się itd. To jest ten moment, aby zacząć właśnie reorganizacji podejścia do edukacji. Dajmy większą swobodę dzieciom, pozwólmy im działać, mówić, opowiadać, opisywać, tworzyć, po prostu być kreatywnym. Nowe technologie niech będą pomocne w prezentacji tych zadań, umiejętności i kontaktu online. To z pewnością przyniesie więcej korzyści w zakresie kompetencji kluczowych uczniów, niż przepisywanie kolejnych notatek do zeszytu.

3. Jakie było Pani największe pozytywne zaskoczenie ostatniego miesiąca?

Ja na ogół staram się widzieć pozytywy i przekierowywać swoją aktywność na rzeczy efektywne i takie, na które mam realny wpływ. W ostatnim czasie wszyscy nauczyciele zmagali się z trudną sytuacją związaną z brakiem sprzętu, dostępem do internetu swoich uczniów i nie ma co ukrywać, sytuacja nadal jest trudna. Zależy nam na wyrównywaniu szans i w miarę równym dostępie do edukacji wszystkich naszych uczniów. To co na początku przerażało mnie i okazało się festiwalem edukacyjnych narzędzi, bezmyślnie wysyłanymi linkami do uczniów i stertą zadań domowych , którymi obciążyliśmy rodziców
i tak znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej, już dziś wygląda dość przyzwoicie.
Tak jak już wspomniałam wyżej, wszystko wymaga czasu i doświadczenia, którego z czasem nauczyciele nabędą. Pozytywne jest to, że bardzo szybko do wielu nauczyciel przyszła refleksja i wygląda już to wszystko dość dobrze. Nie wszyscy niestety jeszcze zrozumieli i poznali sens i istotę zdalnej edukacji. Myślę, że wpływ na zmianę aktywności i postępowania miały głosy i Nauczycieli Roku i członków grupy Superbelfrzy RP, instytucji edukacyjnych, które zorganizowały wiele webinarów i szkoleń, które niewątpliwie wspierały nauczycieli i utwierdziły w przekonaniu, że warto zaufać swojej intuicji i zacząć od budowania fundamentu nowej szkolnej rzeczywistości. Wydaje mi się, że to przyniosło rezultaty.
Bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie moi niepełnosprawni intelektualnie w stopniu umiarkowanym
i znacznym uczniowie, którzy dołożyli wielu starań, aby opanować umiejętność logowania się do platformy office 365 i aplikacji Teams. Ta operacja wymagała ogromnego zaangażowania nie tylko ode mnie,
ale przede wszystkim od uczniów ich rodziców. Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że upór, pokora i systematyczna praca przynosi efekty. Radość młodzieży z możliwości kontaktu online, wspólnych rozmów, wymiany poglądów jest nieoceniona.
Kolejnym zaskoczeniem było ogromne zainteresowanie nauczycieli współprowadzonym przeze mnie blogiem edukacyjnym www.specjalni.pl. Nauczyciele z chęcią korzystają z opisanych tam narzędzi, platform, programów i pomysłów na zdalne lekcje, które moim zdaniem i zdaniem mojej koleżanki Jolanty Majkowskiej doskonale sprawdzą się w wirtualnej rzeczywistości.

 

Agnieszka Jankowiak-Maik

Nauczycielka i aktywistka edukacyjna, na Facebooku znana jako
„Babka od histy”, redaktorka naczelna serwisów CiekawostkiHistoryczne.pl
i TwojaHistoria.pl, wiceprzewodnicząca rady fundacji „Ja, nauczyciel”, tutorka, trenerka Odysei Umysłu.

 

1. Czy powiedzenie “chcieć to móc” trafnie oddaje mobilizację środowiska nauczycielskiego w ostatnich tygodniach?

Myślę, że tak. Nauczyciele i nauczycielki znaleźli się w bardzo nietypowej sytuacji i w ekstremalnie krótkim czasie musieli zmienić nawyki pracy. Podczas gdy z Ministerstwa na początku nie wypłynęły żadne wskazówki (bo informacje, że nauczanie zdalne może polegać na tym, ze wyślemy uczniowi smsa
z informacją o zadaniu nie jest żadną wskazówką w kwestii realnej pracy zdalnej!) nauczyciele błyskawicznie zaktywizowali się w facebookowych grupach. Można było zaobserwować, iż jesteśmy bardzo zmotywowani do szybkiego podjęcia pracy zdalnej, pomimo iż systemowo nie zostaliśmy do tego przygotowani. Na licznych webinarach organizowanych w sieci pojawiały się tysiące nauczycieli poszukujących jak najlepszych rozwiązań. Do dziś (a minął już miesiąc!) na grupach typu Nauczyciele się uczą, Ja, Nauczyciel, Digitalni i kreatywni nauczyciele z pasją wymieniamy się rozwiązaniami i wzajemnie inspirujemy. Znajdziemy tam trochę narzekania (wynika to głównie z braku wsparcia…), ale bardzo dużo wzajemnego motywowania się i pomocy. Co ważne – studia z e-learningu trwają nawet 2 lata.
Nasza grupa zawodowa musiała podstawy przyswoić w kilka dni! Nie zapominajmy, iż edukacja zdalna charakteryzuje się inną metodyką i innymi narzędziami. To na pewno wielkie wyzwanie i wielu z nas realizuje je jak najlepiej potrafi. Oczywiście nadal popełniamy błędy, ale myślę, że wola jest ogromna! Powstały wspaniałe inicjatywy, takie jak Tarnowska Akademia Nauki czy akcja lekcjewsieci.pl. Nauczyciele wspierają inicjatywy typy Studenci uczniom, nagrywają live`y, uczą na facebookowych grupach.
To jest niesamowite!

2. Jakie zmiany w polskiej edukacji może przynieść obecna sytuacja?

Ja jestem idealistką i chcę wierzyć, że ten trudny czas przyniesie zmianę paradygmatu edukacji.
Że wreszcie systemowo zrozumiemy co w tej edukacji jest najważniejsze. A nie jest to na pewno podstawa programowa, ocenianie czy faktografia. Przy zdalnych lekcjach trudniej jest zrealizować tak ogromną ilość materiału, jaką realizuje się w szkole Chcę więc wierzyć, że na trwałe postawimy na relacje, mądre towarzyszenie. Że będziemy uczyć naszych uczniów samodzielnego planowania
i organizowania pracy, że lepiej zapoznamy ich z technikami uczenia. Marzę o tym, że szkoła stanie się kiedyś wspaniałym i inspirującym miejscem spotkań, na których będziemy rozmawiać o przyszłości, uczyć kreatywności, pozostaniemy w dialogu bardziej niż w monologu. No i że wreszcie odejdziemy od pruskiego modelu, który twardo trzyma nas w wieku XIX. Te wszystkie dzwonki, testy, stres, ogromne ilości faktów przyprawiają mnie o ciarki. No ale to raczej w sferze marzeń, choć wielu nauczycieli pisze,
że w czasie nauki zdalnej lepiej poznaje swoich uczniów. Bo zaczynają więcej mówić o tym, co ich pasjonuje, zwierzają się z sytuacji domowych. To bardzo pozytywny skutek uboczny.
Bardziej realistycznie patrząc polska szkoła po kwarantannie będzie bardziej nowoczesna. Nawet jeśli
do tej pory baliśmy się pacy z nowoczesnymi technologiami, to teraz zostaliśmy zmuszeni, by je oswoić.
I to się chyba całkiem nieźle udaje. Kiedyś zwykły quiz na Kahoot był innowacją, teraz stanie się normą. Może dzięki temu w polskiej szkole lekcje staną się zwyczajnie ciekawsze?

3. Jakie było Pani największe pozytywne zaskoczenie ostatniego miesiąca?

Młodzież. Mnie młodzież nie przestaje zaskakiwać. To, w jaki sposób się zorganizowali by zawalczyć o informacje związane z egzaminem maturalnym wprowadziło mnie w stan dumy. To będzie pokolenie obywatelskie, pełne aktywistów. Sami pisali listy i apele do Ministerstwa, zorganizowali niesamowitą akcję #mójzestawmaturalny2020, zaczęli wstępować na drogę sądową – to wszystko sprawiło, że MEN wreszcie podjęło konkretne decyzje, wcześniej niż zapowiadano. Trzymanie młodych ludzi w niepewności związanej z egzaminami uważałam za skandaliczne. Młodzież niesamowicie mi zaimponowała.

Na drugim miejscu pozytywnym zaskoczeniem jest dla mnie to, że nauczyłam się bardzo wiele, w bardzo krótkim czasie. Nie jestem „tikową ninją”, ale okazało się, że „nie taki diabeł straszny”. Te umiejętności już ze mną zostaną. To również bardzo cieszy.

Karolina Antkowiak

Nauczycielka, pasjonatka nowych technologii i programowania, SuperBelfer RP, Microsoft Innovative Educator Ekspert, członek zespołu OSEhero, w sieci znana jako PANI Informatyk.

1. Czy powiedzenie "chcieć to móc", trafnie oddaje mobilizację środowiska nauczycielskiego w ostatnich tygodniach ?

Nauczyciele zawsze potrafią świetnie odnaleźć się w sytuacji w jakiej się znajdują. Kreatywność w prowadzeniu zajęć zdalnych pokazuje, ze faktycznie „chcieć to móc”. Nauczyciel rozwija zainteresowania swoich uczniów na wiele sposobów, to jeden z nich. Lekcje przez internet, tzw zdalne lekcje, to tylko pokazanie, że potrafimy odnaleźć się w każdym momencie naszego życia i tak poprowadzić zajęcia, żeby uczeń nie odczuł dyskomfortu z zaistniałej sytuacji. Wykorzystanie nowoczesnych technologii pokazuje,
że lekcja poza klasą w szkole również może być interesująca.

2. Jakie zmiany w polskiej edukacji może przynieść obecna sytuacja?

Dobre pytanie. Na pewno inne spojrzenie na proces edukacji. Tak szeroko mówione wykorzystywanie technologii informacyjny-komunikacyjnych stało się teraz faktem. Ogromna większość wykorzystuje możliwości jakie daje nam technologia. Nagle można rozmawiać z uczniami poprzez wideokonferencje, komunikować się z nimi za pomocą różnych platform edukacyjnych. Nagle można wprowadzić na lekcji różne aktywności od filmów począwszy a skończywszy na wspólnej pracy wszystkich uczniów nad jednym dokumentem zamieszczonym w chmurze. Nagle można w taki sposób prowadzić lekcje, ze są one atrakcyjne, ze uczeń się nie nudzi. Sytuacja w jakiej się teraz znaleźliśmy pokazuje, że nie ma znaczenia czy lekcja odbywa się w normalnych warunkach w klasie, czy prowadzimy ją łącząc się z uczniami przez internet, jesteśmy w stanie sobie świetnie radzić w każdych warunkach.

3. Jakie było Pani największe pozytywne zaskoczenie ostatniego miesiąca?

Moje największe zaskoczenie dotyczyło nauczycieli. Wiele razy słyszałam, że prowadzanie lekcji przez skype, nie jest tym samym co prowadzenie lekcji na żywo. W momencie kiedy nie mamy wyjścia i takie lekcje to jedna z alternatywa na obecną sytuacje okazuje się, że to całkiem fajne rozwiązanie i że można prowadzić rozmowy jak na normalnej lekcji. Możemy połączyć się z uczniami, widzieć ich, rozmawiać, wymieniać doświadczenia i spostrzeżenia. Część nauczycieli nigdy wcześniej nie wykorzystujących wideokonferencji czy chmury nagle jest z tych rozwiązań zadowolona i twierdzi, że to ma sens.
Dawni przeciwnicy stali się zwolennikami nowych technologii. To piękna sprawa i jestem jako nauczyciel dumna, że możemy pokazać, że jesteśmy w stanie poprowadzić każde zajęcia bez względu na to gdzie się znajdujemy i gdzie są nasi uczniowie.

Marta Wysocka

Nauczycielka, koordynatorka ds. IT w III LO w Koninie, entuzjastka nowych technologii, Microsoft Innovative Educator Expert.


1. Czy powiedzenie "chcieć to móc", trafnie oddaje mobilizację środowiska nauczycielskiego w ostatnich tygodniach ?
Tak, zdecydowanie! Wielu nauczycieli broniło się do tej pory przed nowymi technologiami wyszukując listę powodów. Dziś kiedy nie ma innego wyjścia otwierają się na nowe wyzwania i radzą sobie w tej nowej rzeczywistości.
2. Jakie zmiany w polskiej edukacji może przynieść obecna sytuacja?
Będą to nieodwracalne zmiany! Pokonanie barier, które wydawały się nie do pokonania spowodują, że przeniesiemy się w również w rzeczywistość online, która stanie się częścią polskiej edukacji.
3. Jakie było Pani największe pozytywne zaskoczenie ostatniego miesiąca?
Wzajemna pomoc wśród nauczycieli, mobilizacja do wspólnej pracy i doskonalenie nowych umiejętności.
Oczekiwanie dzieci na spotkanie z nauczycielem

Następny post Poprzedni post